18-10-2015

Weekend był jakiś taki szary, po 10 pojechałam z mamą do Ikei, zażyczyła sobie lampy tej samej co
ja ( mój boże złoty) wszystko po mnie papuguję :/ Po Ikei pojechałyśmy na zakupy, żeby kupić coś do zjedzenia. Wróciłam do domu, wyszłam wiadomo z pieskiem.
Dziwnym trafem zasnęłam (dużo śpię, jeśli jest mi ciągle zimno). Po dużej drzemce zajęłam się jakimiś pierdołami i mój Matti zadzwonił, że wieczorkiem przyjedzie. Nie mogłam się doczekać,
Przyjechał na rowerze, wypiliśmy po desperadosie przy muzyczce i zasnęliśmy. W sumie spał jak taki niedźwiedź a mnie nogi bolały bo była zmiana pogody i ktoś sobie strasznie głośną imprezkę urządził :/ Takie techno i klubowa , że mnie głowa bolała, gówniana muzyka jak nie powiem co.
Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że mojej matce nie jest już nic w stanie dogodzić; przeszkadzają Jej ludzie na ulicy, zaśmiecone chodniki, chyba cały świat – czasami mam jej dość!!!

Lecz to jest normalne, że w soboty część ludzi nie pracuję, ma wolną sobotę to korzysta z tego wybierając się na zakupy → proste. A moja mama ma codziennie wolne, ja też, ale próbuję coś z tym zrobić. Za tydzień mam zjazd szkolny to trzeba koniecznie iść.

Żeby tylko nadchodzący tydzień był taki pomyślny, ja już nie mam zbytnio siły na to wszystko.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Aktualność

Cześć! Bardzo dawno temu nie dodawałam żadnego aktualnego wpisu i to już od prawie roku. Brakowało czasu, a jak był czas to potrzebowa...