Dzisiaj
czuję kompletną bezsilność, pustkę, rozżalenie i czuję to, że
nie radzę już sobie z niczym. Ten rok jest strasznie długi, ciągle coś się dzieje. Wtorek dwa tygodnie temu znowu to samo przyszedł
KMK z asesorem, nie powiem jak się zdenerwowałam, bo patrzyłam na
nich i się zastanawiałam, co znowu jest nie tak. Zadawał mi już
tak głupie pytania typu: „Czy pani pracuję? Czy pani samochód?
Czy ma pani przedmioty, ruchomości wartościowe powyżej ……?
Będzie pani z nami współpracowała?”
KURWA NIEEE!
Nie,
nie mam niczego! Nie jestem prezesem nie wiadomo jakiej firmy i nie
zarabiam 100 tysięcy, jestem zwykłą młoda dziewczyną, która
jest zwykłym normalnym człowiekiem, uczciwym i nie można ode żądać
nie wiadomo czego.
Na
dodatek żyłam w strasznym strachu, bo ktoś nowy po byłych
sąsiadach się wprowadza.
Ale
po dzień dzisiejszy, jak wynika z mojej i mamy obserwacji, jacyś
ludzie wynajmują to mieszkanie chyba jako magazyn (LOL), bo gdyby
mieli by mieszkać to by musieli sobie palić w piecu, a to dodatkowy
koszt. Z reszta nie moja sprawa.
Ja
marzę by wkrótce się z popliny wyprowadzić, z 9. jest jakieś
pechowe, przeklęte. Źle się mieszka, okrutnie żyję. I
znowu..jesień, zimno , aż smutno.. Nie mam siły już na płacz,
krzyk, nerwy, pustka się zrobiła.
Niedawno
się zapisałam na technika administracji do Policealnej, bardzo mi
się to przyda. Tylko
jeszcze muszę mieć praktyki w administracji.
Głowa
mnie nie raz pobolewa, zwłaszcza jak patrzę na mamę jak jest w
konflikcie ze starsza siostrą, jest mi bardzo przykro, bo
chciałabym, żeby obie ze sobą tak szczerze, dokładnie
porozmawiały i choć trochę pogodziły. Serce mi się kraja jak
moja mama płaczę od smsów, jakie jej Kate piszę, odbiło Jej
kompletnie. Nie zna naszej sytuacji, a za dużo jej wypomina////
Już
od dłuższego czasu żyję w strachu.. czy sobie poradzę, ech…
Kilka
dni temu słuchałam na yt wywiadu z Jamesem Arthurem, opowiadał o
tym, że nie wiedział w jaki sposób się pokazać ze śpiewaniem,
tylko xfactor mu pomógł, wiarygodne.
To
drugie co mnie strasznie boli, czyli to, że nie mogę sobą się
zająć, dążyć do spełnienia marzeń, dokończyć to co zaczęte,
wszystkie pomysły, które mi wejdą do głowy spełnić. Za
dużo problemów w domu formalnych i prawnych, niestety. Ale jest
pewne i to na bank: nic
nie trwa wiecznie
i ta cała wojna, która toczę z tą bestią się skończy, tak jak
mieszkanie TU i wiele problematycznych spraw.
Jestem
zbyt unikatowa, żeby przebywać z większością ludzi, którzy są
kopiami oryginalnych.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz