15 – 10- 2015




Dzisiaj czuję kompletną bezsilność, pustkę, rozżalenie i czuję to, że nie radzę już sobie z niczym. Ten rok jest strasznie długi, ciągle coś się dzieje. Wtorek dwa tygodnie temu znowu to samo przyszedł KMK z asesorem, nie powiem jak się zdenerwowałam, bo patrzyłam na nich i się zastanawiałam, co znowu jest nie tak. Zadawał mi już tak głupie pytania typu: „Czy pani pracuję? Czy pani samochód? Czy ma pani przedmioty, ruchomości wartościowe powyżej ……? Będzie pani z nami współpracowała?”
KURWA NIEEE!

Nie, nie mam niczego! Nie jestem prezesem nie wiadomo jakiej firmy i nie zarabiam 100 tysięcy, jestem zwykłą młoda dziewczyną, która jest zwykłym normalnym człowiekiem, uczciwym i nie można ode żądać nie wiadomo czego.

Na dodatek żyłam w strasznym strachu, bo ktoś nowy po byłych sąsiadach się wprowadza.
Ale po dzień dzisiejszy, jak wynika z mojej i mamy obserwacji, jacyś ludzie wynajmują to mieszkanie chyba jako magazyn (LOL), bo gdyby mieli by mieszkać to by musieli sobie palić w piecu, a to dodatkowy koszt. Z reszta nie moja sprawa.

Ja marzę by wkrótce się z popliny wyprowadzić, z 9. jest jakieś pechowe, przeklęte. Źle się mieszka, okrutnie żyję. I znowu..jesień, zimno , aż smutno.. Nie mam siły już na płacz, krzyk, nerwy, pustka się zrobiła.


Niedawno się zapisałam na technika administracji do Policealnej, bardzo mi się to przyda. Tylko jeszcze muszę mieć praktyki w administracji.

Głowa mnie nie raz pobolewa, zwłaszcza jak patrzę na mamę jak jest w konflikcie ze starsza siostrą, jest mi bardzo przykro, bo chciałabym, żeby obie ze sobą tak szczerze, dokładnie porozmawiały i choć trochę pogodziły. Serce mi się kraja jak moja mama płaczę od smsów, jakie jej Kate piszę, odbiło Jej kompletnie. Nie zna naszej sytuacji, a za dużo jej wypomina////

Już od dłuższego czasu żyję w strachu.. czy sobie poradzę, ech…
Kilka dni temu słuchałam na yt wywiadu z Jamesem Arthurem, opowiadał o tym, że nie wiedział w jaki sposób się pokazać ze śpiewaniem, tylko xfactor mu pomógł, wiarygodne.

To drugie co mnie strasznie boli, czyli to, że nie mogę sobą się zająć, dążyć do spełnienia marzeń, dokończyć to co zaczęte, wszystkie pomysły, które mi wejdą do głowy spełnić. Za dużo problemów w domu formalnych i prawnych, niestety. Ale jest pewne i to na bank: nic nie trwa wiecznie i ta cała wojna, która toczę z tą bestią się skończy, tak jak mieszkanie TU i wiele problematycznych spraw.


Jestem zbyt unikatowa, żeby przebywać z większością ludzi, którzy są kopiami oryginalnych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Aktualność

Cześć! Bardzo dawno temu nie dodawałam żadnego aktualnego wpisu i to już od prawie roku. Brakowało czasu, a jak był czas to potrzebowa...