Skoro to już pierwsza połowa sierpnia za mną to znaczy, że minął jeden z najbardziej ulubionych i wyczekiwanych dni w roku.
POCZĄTEK LATA
Ponad miesiąc temu dochodziłam z Szadkiem jego dzień psa. Na tydzień przed 1 lipca Galeria Posnania promowała psie wydarzenie dla wszystkich właścicieli pupili oraz dla tych co lubią lub często robią zakupy w tejże Galerii . a tego dnia mogły zrobić Je razem ze swoim czworonożnym przyjacielem nie zostawiając Go w domu w jego wyjątkowym dniu.
NIECH ŻYJĄ PSY!
W dniach 30.06 do 1.07 Galeria Posnania na ten specjalnie zorganizowała wydarzenie "RAZ DWA TRZY - Niech Żyją Psy!"
- czyli tzw. Targi Psie dla właścicieli jak i miłośników psów. Znajdowało się kilka stanowisk, na których firmy prezentowały karmy różnego rodzaju, smakołyki, kości na zęby czy tez różnego rodzaju kojce, legowiska, smycze, szelki czy nawet ubranka jak. i ozdoby
TARGI NIE TYLKO SMAKOŁYKI
Oprócz stoisk z karmami czy smyczami udział w Targach wzięła klinika, która udzielała niezbędnych konsultacji właścicielom oraz zapisy na indywidualną konsultację czworonoga w gabinecie kliniki.
Dla uwiecznienia psiego dnia specjalnie na te okazję można było zrobić zdjęcia ze swoim psiakiem na tronie i to za darmo!
Był tez socjalnie przygotowany wybieg wraz ludźmi, którzy byli trenerami psów lub coś w ten deseń i pokazywali najróżniejszego rodzaju pokazy akrobacji psa lub szukanie właściciela po jego zapachu lub odnajdywanie smakołyków poprzez slalom
Nie zabrakło upominku w postaci torebki a w niej kilka saszetek przeróżnej karmy o smaku
Mój Szaduś długo oblizywał się po takim prezencie:)
KOLEJNY ROK RAZEM
Dokładnie minęło już 3 lata od adopcji SZADUSIA.
Wspominam ten dzień bardzo ,miło, mimo ze był to cholernie upalny dzień. Drugi dzień wolnego od pracy , byłam tak bardzo podekscytowana, że będę miała psa.
Skąd ta decyzja?
Miałam świadomość, że to obowiązek , 3 razy dziennie wychodzenie na spacer, zakup karmy, i nie tylko. Nie bałam się tego. Bardzo chciałam mieć takiego członka rodziny, z którym chętnie się pobawię , nauczy się aportowania, pomasuje po brzuszku, obliże mi policzki z wdzięczności . Kiedy wracam z domu wita radośnie energicznym merdaniem ogona. UWIELBIAM TO!
Nie myślałam o adopcji starszego argumentem typu "po ilu jest przejściach?" , "Czy dam sobie z Nim rade?", "Czy nie będzie agresywny?" , "Nie wiesz co przeszedł". Kierowałam się sercem i dobrą intencją i widziałam w tym same pozytywy "Dostanie nowe życie", "czas nauczyć się odpowiedzialności, doświadczyć bycia Panią", "Chce żeby był moim przyjacielem".
Na początku jak byłam po raz pierwszy w schronisku byłam przerażona , każdy pies tak bardzo szczekał jakby krzyczał "Błagam, Błagam weź mnie no dalej, proszę" to sprawiało, że bałam się do Nich podejść, Mama była ze mną i bardzo się przypatrywała każdemu pieskowi, aż "wyhaczyła" Szadusia. Trochę poszczekał. ale szybko uciekł w głąb swojego boksu. Pan dozorujący opowiedział krótko o Nim i zawołał do niego właśnie "Szado" a nie tak jak w Go nazwali po swojemu (Waluś) , zaintrygowało mnie to psie imię, jeszcze takiego nie słyszałam.
Gdy tylko Go pogłaskałam to go pokochałam lecz nie od razu Go wzięliśmy , były jeszcze inne kwestie do przedyskutowania z mamą. Dopiero w sierpniu go wzięliśmy. A dzisiaj jest mega szczęśliwym pieskiem , a ja spełniona Pani, która jeszcze się dopełnia. Nie żałuje tej decyzji, wręcz to była najlepsza decyzja w życiu
STO LAT SZADZIU!!!!!
ciao!















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz