SIEMANKO!
Co za długi, ogromny brak odzewu
z mojej strony :O dosłownie brak czasu
mam na wchodzenie bloga, czytanie innych świeżynek,
a co dopiero na napisanie na swoim nowa notkę. Ostatni post z lipca
kiepściutko :/ Wakacje może i trochę udane, bo nic nie robiłam, ale z kasa było ciężko :( .
W sierpniu pogoda się zepsuła
i to na złe.. Często pochmurnie, deszczowo, a nawet zimno , dziwiło Mnie, że taki chłodny i szary
sierpień zamiast być upalny, myślałam, że staż zacznę od sierpnia, ale że były urlopy i tak dalej
to przesunięto rozpoczęcie na wrzesień.
Od 1 września rozpoczęłam staż
w zawodzie sprzedawcy w jednym ze sklepów sieci
Społem za serdeczną pomocą
pani Kingi (trenerka pracy mojej mamy) i za to jestem Jej ogromnie wdzięczna!:).
A konkretnie to branża z
chemią gospodarczą, kosmetyką, gospodarstwem domowym, przemiły sklep jak i personel :D
Kierownik całkiem w porządku tak jak i zastępca kierownika, p. Aurelia :)
Bynajmniej bardzo miło mi się pracuję
w tak doświadczonym zespole, po za tym ten sklep nie miał by sensu żadnego sensu, ani
serca, gdyby nie było tam Łukasza ;-) oprócz kosmetyków, środków czystości , czy artykułów domowych
są również narzędzia, farby, lakiery, gipsy, i inne środki do malowania,
zaprawiania, naprawiania.
Za
zaopatrzeniem wiadomo, że stoi p. Grzegorz, ale za miłym, profesjonalnym obsłużeniem i
pomocą to on stoi ;-D czasami, kiedy usłyszę jego słowa grzeczności za podziękowanie od klienta, w
myślach wyję ze śmiechu, bo nieraz tak brzmi jak z jakieś reklamy banku, czy
reklamy operatora komórkowego, a czasami odechciewa mi się życia, nie no
żartuję, wole zatkać uszy :D ale dobra naśmiewać się nie będę bo ja to nie mam
odporności na stres, mieszają mi się klienci, nie raz nie umiałam zapanować nad
tonem głosu :( uspakajają
mnie wyrozumiali klienci, że co to jest 2 miesiące..
A kiedy anioła nie ma, bo ma
wolne lub gdzieś się wybiera to zostaję z Krzyśkiem, on to jest uczeń w 3 klasie jest w 3 dni, czy też
z Moniką 1-szoklasistką dopiero zaczęła przygodę :D w środy jesteśmy wszyscy, dosłownie dla mnie
masakra, bo nie mam co ze sobą zrobić :/
inaczej ja nie wiem co mam robić, albo nie znoszę
poniedziałków!! Dlaczego? Tego już nie napiszę.
Złożyłam deklarację, w której
deklaruję, że po raz pierwszy przystępuję do matury, co prawda po terminie, ale
łaskawe panie ze sekretariatu, przyjęły mi ten dokument.
Jestem już po pierwszym
wynagrodzeniu, odświeżyłam pokój, zrobiłam obszerne zakupy, trafiłam na buty
adidas, odkupiłam od Natalii torbę i gitara gra jak na weselu xD
Co do moich spraw sercowych
jest ciężko bo zbyt twardo, poznałam przez Sandrę latem we sierpniu Krzysztofa,
od razu mi się spodobał, więc pomyślałam, może by tak zaznajomić się :D
Okazało się że filologię
polską studiuję to mógłby mi z polskim pomóc do matury o!
Niestety… Przez ten staż czasu
nie było aby złapać kontakt, czy cokolwiek, aż do dzisiaj, on zapracowany, studia,
beznadzieja wyszła, choć bardzo chciałam :(
A co do spraw bardziej poważnych,
było posiedzenie w sprawie mieszkania, w najbliższa środę dowiem się (czy
ostatecznie?, tego nie wiem) co szanowna sędzina postanowi, boję się, ale
czuję, że będzie to miły werdykt! Ta sprawa co się ciągnie od 2011 zaczyna mieć
swój koniec, już się kończy, ale za to coś w moim życiu się zaczyna dziać !;-)i to coś sprawia, że
powoli zaczynam zmieniać się na lepsze, podejmować racjonalniej decyzje, myśleć
zupełnie realnie, używać inny słownik, mniej przeklinam i chce zmieniać swoje
podejście (thanks!). Zawsze miałam nadzieje i wiarę, że ta najbardziej ciężka i
trudna sprawa się ustabilizuję i zakończy, bo przecież jest takie powiedzenie „Nic nie trwa wiecznie” oraz „Coś musi się skończyć, żeby coś nowego mogło się zacząć” i to właśnie odkryłam i
zrozumiałam :P
Nie mam pojęcia kiedy napiszę,
ale to zrobię, do niedługo BYE, BYE!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz